Aparat, który nie jest Ci potrzebny. Polaroid GO.

Zdjęcie analogowe bez konieczności korzystania z długotrwałych procesów wywoływania? Unikalna estetyka i radość z niemal natychmiastowego wydruku? Niepowtarzalny zapis wspomnień?
Stało się to możliwe, dzięki fotografii natychmiastowej.
Polaroid podbija rynek po raz kolejny, miało to już miejsce w latach 80. XX w.

Historia Polaroida.

Każdy wie, że materiał światłoczuły jest w kasetce, do tego dochodzi chemia, która jest rozprowadzana przez te „wałeczki”, trochę trzeba pomachać kartonikiem (wcale nie trzeba, nawet nie powinno się)
i mamy zdjęcie! Nic trudnego.
Uproszczenie tego procesu do takiej informacji, z pewnością jest mocnym niedocenieniem prawie 90letniej historii firmy Polaroid. Jednym z ważniejszych momentów było wypuszczenie na rynek kultowego Polaroida SX 70, który podbił serca milionów odbiorców na całym świecie. Prosty, kompaktowy aparat, który w dodatku można błyskawicznie złożyć i równie błyskawicznie zrobić nim zdjęcie. Nie będzie to wpis historyczny, spokojnie. Chcę jedynie zaznaczyć wyraźne powiązanie kulturalne, modnej amerykańskiej firmy i naszej polskiej potrzeby zachodu. Historia zatoczyła koło, moda wróciła.

Porada: zwróć szczególną uwagę na moment wywoływania zdjęcia. Polaroidy są bardzo wrażliwe na temperaturę otoczenia.

Nieprzewidywalny

Wracając do porady powyżej, chemia znajdująca się w środku kieszonki jest bardzo delikatna. Zdjęcia robione przy niskiej temperaturze otoczenia mogą wyjść nienaturalnie chłodne i niebieskie. Analogicznie jest w sytuacji fotografowania przy wysokiej temperaturze. Zapewne, materiał będzie dużo cieplejszy, wpadający w odcienie czerwieni. Efekt zależy również od daty produkcji i przydatności do spożycia, która w tym wypadku wynosi zaledwie 12 miesięcy. Poruszając ten temat, warto wspomnieć o ogólnych zasadach przechowywania tego filmu. Suche, chłodne i statyczne (???) miejsce, będzie idealne.
Suche z przyczyn oczywistych, wystarczy delikatnie naruszyć srebrną powłokę zabezpieczającą i wilgoć dostanie się do środka.
Chłodne, ale nie za chłodne. Materiały „polaroidowe” nie lubią skrajności i zmian temperatur.
Statyczne? Otóż tak, z mojego doświadczenia wynika, że kasetki trzymane w plecaku, przez wiele dni, wyszły zdecydowanie gorzej niż te, „wyciągane” na chwilę przed użyciem. Podejrzewam, że może mieć to związek z chemią, która pod wpływem wstrząsów gromadzi się w nadmiarze po jednej stronie kieszonki. Zdjęcia wywołują się około 15 minut, jednak zauważyłem, że kolor zmienia się jeszcze przez kilka godzin.
Nieprzewidywalność efektów jest zarazem największą magią i największym przekleństwem. Wszystkie Polaroidy wymagają szczególnej uwagi podczas fotografowania. Dobór sceny, oświetlenia, nawet kadrowanie (należy pamiętać o paralaksie), nie są oczywiste. Mimo pełnej automatyki czasem idealne ujęcie zamienia się w…

Kieszonkowy maluch.

Polaroid GO jest aparatem natychmiastowym, który zmieści się w dziurce od klucza. Wygoda noszenia i użytkowania jest ogromna, ma czytelne rozmieszczenie przycisków i prosty przekaz: włącz, zrób zdjęcie, ciesz się. Posiada podstawowe funkcje fotograficzne. Znajdziemy tu samowyzwalacz, lampę błyskową z możliwością wyłączenia i podwójną ekspozycję:

Materiały światłoczułe są dostępne w niemal każdym sklepie. Średnio za paczkę 2×8 zapłacimy 80zł, co daje nam 5zł za obrazek. Dla porównania wkłady i-Type przeznaczone dla większego i starszego brata Polaroida GO, są dostępne w cenie 140zł za 2×8. Łatwo zatem przyjąć, że mały format wychodzi finansowo lepiej. Pytanie, które trzeba sobie zadać, brzmi: czy lepiej oszczędzić na mniejszym formacie, czy dołożyć do większego i uzyskać lepsze zdjęcia? Odpowiedz, nie jest jednoznaczna, zależy od oczekiwań. Osobiście, jedną z najważniejszych rzeczy, które oceniam jest „profesjonalne przeznaczenie”. W skrócie chodzi o wykorzystanie materiału w późniejszym etapie. Bardzo często, małe wkłady nie wychodzą tak, jak powinny, mają mało szczegółów. Na ratunek przychodzi standardowy format polaroidów przeznaczony do np. sx-70, i-Type czy wersji 600.

Jeśli już w temacie porównywania jesteśmy, to sam rozmiar jest zaskakująco maleńki. Po lewej Polaroid GO, w środku Instax Wide, po prawej Polaroid SX-70.

Kolejnym bardzo ciekawym porównaniem może być poprawność naświetlenia i rozpiętość tonalna.
Jak wiadomo, ten materiał nie radzi sobie z dużymi kontrastami na zdjęciach. Po prawej Instax Mini.


Zatem, czy warto kupić ten aparat? Zapewne tak, chociażby po to, by spróbować czegoś nowego. Na pewno świetnie sobie poradzi z wszystkimi zdjęciami rodzinnymi, będzie w centrum uwagi każdego spotkania towarzyskiego. Pod względem fotografowania ludzi, z bliska, spisuje się naprawdę dobrze. Szczególnie że posiada szerszy, niż standardowo montowany obiektyw, np. w SX-70.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *