Co mam w plecaku? Contax, Fujifilm, Kodak.

Fotografia to medium, jest nośnikiem emocji i przekaźnikiem uczuć, a to za pomocą jakiego narzędzia powstała,
ma poboczne znaczenie, lecz ma!

Skoro mamy początek kwietnia i prima aprilis za nami, to temat również luźniejszy. W moim założeniu jest prowadzenie Bloga o tematyce szerszej niż aspekt techniczny sprzętu fotograficznego. Chciałbym zaznaczyć -i zawsze będę to podkreślał-, że najbardziej liczą się zdjęcia i emocje, klimat. Aparaty, obiektywy i akcesoria są najmniej istotnymi elementami.

Całe życie słyszałem, żeby nie stać się maniakiem sprzętowym, bo będzie to równoznaczne z upadkiem kreatywności. Czy jest tak w rzeczywistości? Na swoim przykładzie, z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest całkowicie odwrotnie. Nowy aparat, obiektyw, akcesoria czy film fotograficzny dostarczają wiele bodźców poznawczych, w wyniku których narasta chęć na przetestowanie tej nowości. Między innymi, dzięki temu powstaje potrzeba fotografowania, a czy to właśnie nie jest jedna z ważniejszych rzeczy w całym tym procesie? Czy nie chodzi o to, by fotografia stała się nieodłącznym elementem każdego dnia? 
Myślę, że trzeba pielęgnować w sobie te odczucia, jednocześnie wyczuwając balans, między sprzętem a kreatywnością. Nie ufam już ludziom, którzy krzyczą, jak bardzo sprzęt nie ma znaczenia, a ich publikacje pochodzą głównie z Leica M11 lub Hasselblada 907X. 

Dzisiejszy wpis trzeba podzielić na trzy kategorie:

  1. Co noszę w plecaku na poważnie”.
  2. Co noszę w plecaku „zazwyczaj”. 
  3. Co noszę w plecaku „na co dzień”.

Co noszę w plecaku „na poważnie”?

Pierwsza część dotyczy wyjścia na zaplanowanego „foto tripa”, kiedy zazwyczaj wiem co robić i gdzie oraz ile czasu na to potrzebuje. W takich okolicznościach mogę sobie pozwolić na zupełny brak ograniczeń. Zabieram najważniejsze podzespoły i uzupełniam je dodatkami, które często są za ciężkie i zbyt nieporęczne, żeby nosić je na co dzień.
Głównym narzędziem jest Fuji GW680 III i światłomierz Sekonic L308DC. Jest to aparat, dający zdjęcie w formacie 6x8cm, stąd oczywiście jego nazwa. Ten rozmiar klatki zapewnia niesamowitą szczegółowość i plastykę obrazu. Obiektyw, który tu znajdziemy, jest jednym z najostrzejszych, z jakimi miałem do czynienia. Przez wielu porównywany z legendarnym szkłem do Mamiya 7 -65mm f.4.
Dlaczego nie mam przy sobie tego aparatu zawsze? Odpowiedz, jest prozaiczna, jest ciężki i duży. Waży około 1,5kg i niestety nie mieści się do kieszeni.

Po drugie konstrukcja obiektywu sprawia, że wymaga szczególnej ostrożności i uwagi. Zawsze jest przechowywany w specjalnym wzmacnianym futerale i staram się wyjmować dopiero po przemyśleniu kadru. Jednym słowem, nie noszę go zawsze na ramieniu, obijając o wszystko, co spotkam po drodze. 

Jako kamerę lub ekran podglądowy używam Fuji XE3 z obiektywem Fujinon 23mm 1.4 lub pancake Fujinon 28mm 2.8, który jest moim zdaniem jednym z najbardziej niedocenianych obiektywów od Fujifilm. Cyfrę wykorzystuję do filmowania. Kolejnymi elementami wyposażenia są:

  • Polaroid Now -dlaczego Now a nie SX70? Ze względu na automatykę i powtarzalność „zadowalających” rezultatów, w poważniejszych projektach nie ma miejsca na eksperymentowanie,
  • Statyw Rollei No.1 -rzecz obowiązkowa, lekki, maleńki i wytrzymały. Po złożeniu mieści się do plecaka, mierzy zaledwie 34cm!
  • Kodak Portra 400 -na zapas zabieram Kodak Gold 200, to na tych filmach powstaje najwięcej moich fotografii.
  • CineStill 800 i Portra 800 -ładuję te filmy w sytuacji bardzo ograniczonych warunków oświetleniowych lub potrzebując efektu „halacji” – o tym pisałem we wcześniejszym wpisie o tu: najlepszy-film-kolorowy

Co noszę w plecaku „zazwyczaj” ?

W tej części zwracam szczególną uwagę na kompaktowość i wygodę. Staram się zachować przy tym jak największy format zdjęć. Z pomocą przychodzi Fuji GA645 Zi. Cudowne dziecko Fujifilm, które mieści w sobie pełną automatykę, a w razie potrzeby, również ustawienia manualne. Jest to bez wątpienia moje najważniejsze narzędzie pracy. Obiektyw który tu znajdziemy to Fujinon SuperEBC.

Fuji Ga645 ma ciekawe rozwiązanie ilości klatek, dzięki któremu mieścimy 16 zdjęć na standardowym filmie 120mm. 
Dzieje się tak poprzez zastosowanie pionowego formatu 4,5 x 6 cm, trzymając aparat poziomo, widzimy pionowe kadry.

Kolejnym cudownym aparatem, którego nie można pominąć, jest Legendarny Contax T2,
(w tym artykule słowo „legendarny” będzie powtarzane jeszcze wielokrotnie). Jest w moim posiadaniu od niedawna, ale już udało mu się wywalczyć honorowe miejsce. Aparat, którego nie trzeba przedstawiać, choć jeszcze pojawi się szersza wzmianka, w przyszłości. Niesamowity Carl Zeiss T* Sonnar 38mm ze światłem 2.8. Smutnym faktem jest to, ze te tytułowe 2.8 jesteśmy w stanie osiągnąć tylko w pewnych warunkach oświetleniowych. Automatyka tego aparatu wyklucza używanie tej przesłony w pełnym zakresie czasów, dlatego pierwszym w pełni manualnym czasem jest f. 4.0 🙁
Mimo wszystko, ta mała niedogodność nie ma znaczenia przy ogromnej liście zalet tego kompaktu.
Pozostałymi elementami wyposażenia „luźniejszego” są:

  • Polaroid Sonar SX70 -legenda polaroidów, w pełnej okazałości, z systemem autofocusa,
  • Statyw Gorilla Mini -super elastyczny statywik, maleńki, zmieści się dosłownie wszędzie. Służy mi głównie jako uchwyt do kamery. W przypadku robienia zdjęć na dłuższych czasach używam wspomnianego wcześniej Rollei No.1,
  • Wkłady Polaroid -sx70 to zaledwie 8 zdjęć na paczkę, podobnie jest w przypadku Polaroida Now, zabieram chociaż po jednym opakowaniu każdego,
  • Kodak Portra 160 i Kodak ProFoto 100 -zawsze mam przy sobie kilka filmów, najważniejszym materiałem w małym formacie jest Portra i Kodak Gold. Ostatnio udało mi się dostać kilka rolek wspomnianego ProFoto produkowanego później pod nazwą ProImage,
  • Dysk Toshiba? -po co dysk w fotografii analogowej? Po nic, jednak czasem, nagrywając wideo, kończy się miejsce na karcie,
  • Zapas filmów -do plecaka pakuję też filmy eksperymentalne, po terminie np. jakieś slajdy albo nawijane ręcznie filmy do procesu ECN2.

Co noszę w plecaku „na co dzień”?

Ostatnią możliwością pakowania, choć to za dużo powiedziane, jest po prostu zabranie aparatu w kieszeń. Jeśli gdzieś (oprócz komory filmu) uda się upchnąć rolkę filmu, to jest sukces.
Mimo że ta kategoria przygotowań do fotografowania, wydaje się najprostsza, to wcale tak nie jest! Otóż włożenie aparatu do kieszeni, nie jest takie proste. Trzeba wiedzieć jaki aparat spełnia nasze potrzeby, jaki film wybrać i co zazwyczaj jest tematem przewodnim zdjęć.

Prosty przykład, jeśli fascynują mnie elementy urbanistyczne, które są na uboczu drogi, w jakichś ciemnych zaułkach, muszę pamiętać o doborze materiału wysokoczułego, przynajmniej z ISO 400 może nawet 800.
Jeśli fotografuję tylko na pełnym słońcu, nie wybiorę ILFORDA delta 3200, sięgnę raczej po Kodaka Portra 160 lub Golda 200. Nie można zapomnieć o aspekcie technicznym aparatu, którym się posługujemy. Odnalezienie kompaktu idealnego zajęło mi kilka dobrych lat. Eksperymentowałem od najtańszych małpek za około 100zł np. Canon Prima.
Później skupiłem się na konstrukcjach typu Olympus Mju I czy Konica Big Mini, aż po Yashica T3, Nikon LF35AF (cudowny obiektyw w ciele słonia) czy w końcu Mju II. Wszystkie wspomniane aparaty są zaawansowanymi myślami technicznymi swoich czasów, jednak zawsze było jakieś, ale…
Dlatego właśnie ten, powierzchownie banalny wybór, jest tak kluczowy.

Myślę, że aparat, który wyciągamy z kieszeni na sekundę przed ważnym zdjęciem, powinien być bezproblemowy. W tego rodzaju fotografii często nie ma miejsca na ustawiania czasu i ostrości, liczy się moment. Nie ma znaczenia czy to będzie Contax T2, czy Ricoh GR, czy LeicaMinilux, czy po prostu kompakt za 200zł. Najważniejsze jest zdjęcie, a aparat nie powinien być przeszkodą w uzyskaniu zamierzonego efektu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *